5 skutecznych sposobów na usypianie niemowlaka

Przy podejmowaniu prób usypiania małych dzieci i niemowląt ważne jest, aby każdy rodzic posiadał wiedzę o podstawowym procesie biochemicznym, zachodzącym w organizmie naszych dzieci, który nie tylko ma wpływ na proces zasypiania naszych dzieci, ale wręcz nim steruje. Na pewno każdy rodzic zaobserwował już, że dziecko potrafi czasami zasnąć w parę sekund, w dowolnej, nawet bardzo niewygodnej pozycji, bez względu na hałas i miejsce, w jakim się znajduje. Tak samo każdy rodzic zaobserwował i takie sytuacje, w których wykąpane, przewinięte, nakarmione dziecko nie chce spać, choćby dookoła panowała cisza, jak makiem zasiał i choćby było najbardziej troskliwie tulone przez mamę.

 

Ta różnorodność zachowań dziecka nie wynika z tego, że chce nam ono zrobić na złość, czy też z tego, że my robimy coś nie tak. Trzeba bowiem wiedzieć, że za procesy snu, zarówno u osoby dorosłej, jak i u dziecka odpowiedzialna jest melatonina – związek chemiczny, który reguluje nasze rytmy dobowe, w tym rytm snu i czuwania. Zwiększone wydzielanie melatoniny rozpoczyna się na około dwie godziny przed właściwą dla danej osoby porą snu i kończy się komunikatem w mózgu „teraz ciało idzie spać”.

Niestety często bywa, iż komunikat mózgu „teraz ciało idzie spać” nie jest spójny z komunikatem rodzica, który mówi „teraz moje dziecko idzie spać”. Jeśli pewne procesy nie zadzieją się, rodzic będzie sfrustrowany, dziecko będzie gaworzyć, śmiać się, machać rączkami, starsze dziecko będzie biegać po pokoju, bawić się zabawkami, a próba zmuszenia go do pójścia spać skończy się buntem, płaczem i ostatecznie frustracją nie tylko dorosłego, ale i dziecka. A przecież nikt z nas nie chce frustrować swojej pociechy. Co więc możemy zrobić?

Przede wszystkim zrozumieć, że jeśli dziecko nie chce spać, oznacza to, że jego mózg nie wysłał mu jeszcze sygnału „teraz ciało idzie spać”. Po prostu.  A co zrobić, aby mózg wysłał taką wiadomość na czas? Innymi słowy, co zrobić, aby te dwa komunikaty, „teraz ciało idzie spać” oraz „teraz moje dziecko idzie spać” pokryły się? Odpowiedź jest taka: trzeba na dwie godziny, a najkrócej na godzinę przed snem codziennie, konsekwentnie przestrzegać rytuału snu.

Na czym taki rytuał polega? Jest on przygotowaniem dziecka do snu i składa się z wielu czynności, wykonywanych o tych samych porach, zapewniających dziecku poczucie bezpieczeństwa, jakie zawsze wywołuje w dzieciach przewidywalność i powtarzalność. Ważne jest, aby zrozumieć, że dla dziecka, inaczej jak dla rodzica, taka powtarzalność nie jest nudą czy też brakiem rozwoju, wynikającym z braku nowych bodźców. Powtarzalność budująca rytuał jest dziecku bardzo potrzebna, sprawia, że nieprzewidywalny, wielki świat z tysiącem wrażeń ma jednak swoje stałe elementy, elementy przewidywalne, codzienne i to daje dziecku poczucie bezpieczeństwa.

Rytuał snu powinien rozpocząć się od zredukowania hałasu. Ściszamy telewizor, a co najmniej godzinę przed snem w ogóle go wyłączmy, nie rozmawiamy z kimś głośno i długo przez telefon, nie słuchamy głośno muzyki, prosimy starsze rodzeństwo o zachowanie ciszy, o nie krzyczenie, nie bieganie po mieszkaniu, nie nastawiamy już prania, przyciszamy telefon na wypadek, gdyby ktoś dzwonił itp. Im bliżej pory snu, tym ciszej powinno być w domu. Nie chodzi jednak o to, aby mówić do siebie szeptem, czy chodzić na palcach. Dziecko musi nauczyć się zasypiać, choć nie śpią jeszcze rodzice, inaczej będziemy musieli albo chodzić spać tak wcześnie, jak ono albo przez lata zachowywać się nienaturalnie cicho, komplikując sobie każdą czynność. Chodzi po prostu o stworzenie takich warunków w mieszkaniu czy domu, w których umysł dziecka będzie mógł się wyciszyć.

Kolejnym, sprzyjającym takiemu wyciszeniu zabiegiem, jest redukcja światła. Na godzinę przed snem dziecka można wyłączyć część oświetlenia, a na pół godziny przed snem zostawić włączoną jedynie nocną lampkę. Już w 20 tygodniu życia płodowego dziecka pojawia się rytm dobowy i sterowany jest on dzięki melatoninie, wydzielanej tym intensywniej, im jest ciemniej. Światło steruje więc procesem zasypiania, dlatego rodzice nie powinni zapominać o stopniowym ograniczaniu go w mieszkaniu przed zaśnięciem ich dziecka.

Musimy pamiętać, że każde silne, a zwłaszcza nowe wrażenie, uaktywnia mózg naszego dziecka, niwecząc próby położenia go spać i – odwołując się do bardziej obrazowego argumentu naukowego – nie pozwalając poziomowi melatoniny wzrosnąć. Dlatego jeśli na dwie godziny przed porą, jaką uznajemy za właściwą, aby nasze dziecko poszło spać, wręczymy mu prezent, albo wymyślimy nową super zabawę czy w jakikolwiek inny sposób wzbudzimy w nim silne emocje (uwaga: mogą być one nie tylko przyjemne, jak opisane powyżej, ale też nieprzyjemne, jak kłótnia rodziców) nie pomożemy dziecku zasnąć, a wręcz oddalimy je w czasie od zapadnięcia w sen.

Z kolei mocne wrażenia w ciągu dnia pomagają dziecku, ponieważ „zmęczone” wrażeniami usypia łatwiej i szybciej, aby mózg mógł uporządkować ogromną ilość danych i informacji, jakie uzyskał w ciągu dnia (wówczas o wcześniejszej porze, niż zwykle, zaczyna zwiększać wydzielanie melatoniny). Więc dzieci, którym zapewnia się wiele wrażeń i pozytywnych emocji, łatwiej będzie położyć spać i warto o tym pamiętać w ciągu dnia.

Rytuał zasypiania powinien zawierać również konkretne czynności, wykonywane o stałych porach, począwszy od dwóch godzin przed snem. Może to być układanie, sprzątanie zabawek, lalek, misiów czy klocków po całym dniu zabawy. Następnie kąpanie. Kolacja, w tym ewentualnie wspólne jej przygotowanie lub też „nadzorowanie” tego przez dziecko (moja córka uwielbia patrzeć, jak przygotowuję jej mleko na kolację, nie chce odpuścić sobie nigdy takiej kontroli jakości). Czytanie bajek. Przytulanie, kołysanie. Mojej córce pomaga zasnąć głaskanie po pleckach, czy pisanie po nich palcem literek, rysowanie kształtów, innym dzieciom pomaga głaskanie po główce albo po uszach. Jeśli sekwencja zdarzeń powtarza się zawsze o stałych porach, jest przewidywalna, stała, niezmienna, mózg wie, kiedy ma zacząć wydzielać melatoninę, wie, ile jeszcze „rzeczy” zostało do zrobienia, ile to zajmie czasu, kiedy uruchomić proces wchodzenia organizmu w spoczynek. To najlepszy sposób na pokrycie się właściwej dla danego dziecka, fizjologicznej pory snu z oczekiwaniami rodzica. I nie myślcie, że opiera się to na widzimisię rodzica a dziecko musi się dostosować, bo je w pewien sposób przechytrzamy takim rytuałem. Nic bardziej mylnego. Dla poczucia bezpieczeństwa, dla właściwego odpoczynku dziecka, dla jego spokoju i równowagi psychicznej potrzebny jest odpowiedni nocny wypoczynek i stałe elementy życia, które nie zaskakują, które są punktem oparcia. Stosując, jako metodę łatwego usypiania dziecka, rytuał zasypiania, czynisz to dla dobra swojego dziecka, bo dziecko nie chce się szarpać, marudzić, płakać, buntować. Robi tak wówczas, kiedy jego mózg jeszcze nie śpi, bo ciało nie osiągnęło odpowiedniego poziomu melatoniny.

I kilka oczywistości – pielucha powinna być sucha a brzuch najedzony, w przeciwnym wypadku żadne dziecko nie zaśnie. Zadbaj o dobrą temperaturę otoczenia, o dobry, wygodny materac, o ulubionego misia „pod ręką”.

Chciałem napisać jeszcze o dzieciach bardzo małych, kilkumiesięcznych, którym trudniej jest wprowadzić rytuał, choć na pewno warto próbować od samego początku. Przy takich dzieciach pomocne w usypianiu będzie kilka sprawdzonych metod, przekazywanych sobie przez rodziców z ust do ust – a takie praktyczne rady są najlepsze, o czym przekonałem się nie raz.

 

1.Metoda kołysania, nazywana czasami metodą „indiańską”

Przytulenie dziecka i rytmiczne kołysanie i bujanie go to jeden z najlepszych sposobów na sprawienie, by zasnęło. Przez 9 miesięcy dziecko było kołysane w brzuchu mamy, amortyzowane przez ciepłe wody płodowe z odgłosem rytmu jej serca w tle i choć będzie niezwykle trudno odtworzyć ten wspaniały stan, po narodzinach wciąż najlepsze momenty w ciągu dnia, to te, kiedy mama albo tata przytulają dziecko, trzymają je blisko siebie, tak, aby słyszało bicie ich serca i czuło ich zapach i ciepło ich ciał. W taki sposób usypia większość maluszków, a nazwałem tę metodę indiańską,  ponieważ przy wielu dzieciach najlepsze efekty przynosi przytulanie dziecka, połączone z odtwarzaniem rytmicznego, indiańskiego podrygiwania w górę, w dół, w górę, w dół. Dziecku nie przeszkadza taka skoczność, przeciwnie, usypia je ona czasami łatwiej, niż łagodne ruchy. Inne maluszki będą jednak wolały ruchy stonowane, delikatne.

 

2.Metoda „na suszarkę”

Dla dzieci tzw. biały szum kojarzy się najprawdopodobniej z odgłosami, jakie przez 9 miesięcy słyszało w łonie matki. Był to szum przepływu krwi w tętnicach i żyłach. Dlatego włączenie suszarki często usypia dziecko dosłownie w kilka minut i potrafi je uspokoić, kiedy jest zdenerwowane. Powstały nawet specjalne aplikacje na telefon z szumem suszarki. Spróbujcie!

 

3.Metoda „na chusteczkę”

Chwyćcie zwykłą, bawełnianą albo papierową chusteczkę za jeden róg i delikatnie głaszczcie całą jej powierzchnią twarz dziecka z góry w dół. Dziecko przymyka wówczas oczy, co wysyła do mózgu sygnał „pora spać” a poza tym takie delikatne głaskanie sprawia mu przyjemność i relaksuje je, co ułatwia zasypianie.

 

 

4.Metoda Mozarta

Próbowaliście kiedyś włączyć swojemu dziecku, nawet maleńkiemu, góra kilkumiesięcznemu, muzykę poważną a zwłaszcza muzykę Mozarta? Jeśli nie, spróbujcie jak najszybciej. Dzieci wiedzą, co dobre, nie kierują się modami i obcy jest im mainstream w muzyce. Ogarniają brzmienie muzyki klasycznej jako uporządkowane, strukturalne, matematycznie wręcz poukładane, jeśli chodzi o podziały melodii – a dodatkowo, a może wręcz dzięki temu – piękne i uspakajające dźwięki. Oczywiście nie chodzi o to, aby włączyć dziecku przed snem „Taniec z szablami” Chaczaturiana, czy „Lot Trzmiela” Rimskiego -Korsakova, ale wesołe albo spokojne melodie Mozarta, czy Czajkowskiego (co odkrył Disney, czyniąc z utworów tego kompozytora ścieżki dźwiękowe do mnóstwa swoich bajek) na pewno pozwolą twojemu dziecku zrelaksować się i uporządkować swój umysł.

 

5.Metoda „na czapeczkę” i kilka słów o piżamkach i becikach

Bardzo wiele małych niemowląt usypia z łatwością, pod warunkiem, że mają na główce czapeczkę. Być może czują wówczas ciepło i bezpieczeństwo, choć trudno do końca wyjaśnić to zjawisko. Czapeczka musi być oczywiście bezszwowa i miękka, zrobiona z miłego w dotyku materiału. Metoda ta na pewno ma wiele wspólnego z ciepłem i faktycznie w ciepłym pomieszczeniu (oczywiście wywietrzonym i nie przesadnie nagrzanym) lepiej się dzieciom śpi.

Warto przy okazji prezentowania tej metody wspomnieć, iż rodzic ma do wyboru becik, rożek, kocyk lub śpiworek. Kocyk jest najmniej udanym pomysłem, ponieważ może przyczyniać się do tzw. śmierci łóżeczkowej, kiedy niemowlę naciągnie go sobie na głowę i utrudni napływ powietrza do noska. Kocyk może zresztą zostać ściągnięty i przestać chronić niemowlę przed zimnem. Beciki i rożki są bardzo dobre dla małych dzieci, ale z upływem czasu mogą krępować ruchy niemowląt. Dlatego najlepszym okryciem sennym dla niemowląt są specjalne śpiworki. Nie mają one rękawów, dlatego nie krępują ruchów dziecka, zapinane są na dwie małe napki nad ramionami dziecka i kształtem przypominają worek, w którym dziecko ma dużo miejsca i w którym może się swobodnie poruszać. Szyte są z naturalnych, przyjemnych w dotyku materiałów i zależnie od pory roku dostępne są śpiworki z materiałów cienkich albo grubych. Niektóre rosną razem z dzieckiem, czyli ich długość jest regulowana. Mówiąc o śpiworkach i czapeczkach trzeba też powiedzieć, że ważne jest, aby wszystkie ubrania dla dziecka, a w szczególności te, które przeznaczone są do snu, wykonane były z naturalnych materiałów, takich jak stuprocentowa bawełna, czy len.

 

Sztuczne materiały powodują podrażnienia skóry i mogą powodować odparzenia, ponieważ nie przepuszczają powietrza, a spróbujcie sami zasnąć w plastikowym ubraniu! Ulubiona piżamka (w przypadku małych niemowląt raczej wygodny pajacyk) może być wielkim sprzymierzeńcem w usypianiu dziecka, działając w podobny sposób, jak ulubiona maskotka do przytulania lub miś.

Tomasz Apanasiuk
Tomasz Apanasiuk

Jestem pełnoetatowym tatą, który postanowił założyć bloga na temat rodzicielstwa, aby ze wszystkimi obecnymi i przyszłymi rodzicami dzielić się swoimi doświadczeniami. Każdą wolną chwilę poświęcam na pisanie książek oraz tekstów na strony internetowe. Jestem autorem książki dla dzieci "Opowieści Foszki", oraz tomiku poetyckiego pt. "Moje wędrówki".

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.




Nie przegap najświeższych informacji!

MEDIA SPOŁECZNOŚCIOWE