Co przeszkadza w asertywności?

Asertywność to w ostatnich latach pojęcie, które robi dużą karierę nie tylko w badaniach naukowych, ale również jest przedmiotem rozmaitych szkoleń, warsztatów (bo jest to umiejętność nabyta) i które chyba już na dobre przenikło do języka potocznego. Zanim spróbuję wskazać powody jej „niedoboru” u niektórych osób, przypomnę pokrótce, czym owa asertywność jest.

 

Asertywność, czyli co?

Najczęściej rozumiana jest jako zdolność odmawiania, umiejętność mówienia „nie” – tak aby nie ulec presji, ale jednocześnie drugiej osoby nie urazić, nie zachować się agresywnie (rzecz jasna powiedzenie samego „nie” jest oschłe i „cięte”, więc asertywne nie jest). To jednak nie jedyny aspekt tego zjawiska, aczkolwiek najmocniej zwykle eksponowany. Można przypuszczać, że wiąże się to z gigantycznie ekspansywną obecnie kulturą handlu: marketingiem, reklamą, sprzedażą bezpośrednią – nierzadko posługującymi się technikami o charakterze agresywno-manipulacyjnym. Aby przetrwać w świecie, gdzie towary, produkty, usługi nachalnie wdzierają się w nasze życie, w naszą prywatność, umiejętność stanowczego (i grzecznego) odmówienia wydaje się zdolnością podstawową.

Jednakże asertywność to także zbiór innych pokrewnych umiejętności: to zdolność komunikowania własnych poglądów, racji, postaw, przy zachowaniu szacunku do poglądów innych ludzi, to zdolność nienachalnego wyrażania własnych potrzeb i życzeń, ale też umiejętność przyjmowania pochwał czy komplementów. Ten ostatni aspekt może wydawać się dla niektórych zaskakujący, ale przecież nierzadko jesteśmy świadkami sytuacji (bądź nas samych to dotyczy), kiedy ktoś usłyszawszy komplement zamiast z uśmiechem podziękować z zakłopotaniem spuszcza wzrok. Reasumując, asertywność to zatem postawa, którą można umiejscowić pomiędzy uległością a agresywnością (i manipulacją):

ULEGŁOŚĆ ← ASERTYWNOŚĆ → AGRESYWNOŚĆ

 

Z perspektywy etycznej można jeszcze dodać, że asertywne zachowanie to takie, w ramach którego szanujemy siebie i innych. Agresywność zaś to brak szacunku dla innych, a uległość – brak szacunku do samego siebie.

 

Dlaczego nie jestem asertywna/-y?

Jednakże jak to się dzieje, że niektóre osoby z łatwością potrafią być asertywne, a inne bądź to bezradnie ulegają, bądź wybuchają agresją (lub uciekają się do manipulacji)? Jakie podstawowe psychiczne wymiary bezpośrednio z tym się wiążą? Mimo iż zagadnienie to jest wielce skomplikowane i obszerne, poniżej spróbuję krótko zarysować główne uwarunkowanie zjawiska „niedoboru” asertywności. Jak sądzę, można postawić tezę, że podstawowym czynnikiem odpowiadającym za niezdolność bycia asertywnym odpowiada świadomy lub nieświadomy lęk pojawiający się w różnych postaciach – w zależności od osoby i sytuacji. Można tutaj wskazać kilka rodzajów lęków, których pochodzenie najczęściej jest kombinacją wczesnych (zwłaszcza dziecięcych) doświadczeń i/lub wrodzonych uwarunkowań temperamentalnych (np. wrodzonej odporności na stres).

 

  • Lęk przed odrzuceniem. Ta forma lęku często pojawia się w sytuacjach, kiedy na przykład jesteśmy proszeni o coś przez osobę bliską, a nie chcemy tej prośby zrealizować. Jeśli poziom tego rodzaju lęku jest w nas duży, a zwłaszcza jeśli jest nieświadomy i tym samym pojawia się poza naszą kontrolą, wówczas niechybnie wbrew sobie ulegniemy, aby uchronić się przed wyobrażeniem mściwego odrzucenia czy wycofania miłości. Ta potężna obawa przed byciem opuszczonym bardzo skutecznie blokuje w nas umiejętność taktownego postawienia na swoim.
  • Lęk przed karą. Często chcąc odmówić, możemy tego zaniechać, gdyż obawiamy się (niekiedy nieświadomie), że spotka nas reprymenda, kara fizyczna, że zostaniemy czegoś pozbawieni – i ostatecznie – przejawiamy postawę uległą bądź pasywną. Ten rodzaj lęku występować może nie tylko w stosunku do osób ważnych, autorytetów, lecz także wobec obcych ludzi nachalnie domagających się od nas czegoś. Dzieje się tak dlatego, że nie zdając sobie z tego sprawy, bywa że nieracjonalnie, a niekiedy wręcz absurdalnie, przypisujemy komuś chęć ukarania nas.
  • Lęk przed poczuciem winy. Bywa również, że często nieświadomie możemy asertywne stawianie granic przeżywać jako swoisty atak na drugą (zwłaszcza bliską) osobę. Istnieje wówczas ryzyko, że zgodne z psychologicznym i obyczajowym prawem odmówienie komuś czegoś będziemy sobie wyobrażać jako niszczące, uszkadzające potraktowanie drugiego człowieka, na skutek czego określona zawarta w nim właściwość (dobro) nie będzie już dla nas dostępna, a dodatkowo narazimy tego kogoś na wielkie, trudno odwracalne cierpienie.
  • Lęk przed wyrzutami sumienia. Zjawisko to w kontekście asertywności występuje, gdy mamy bardzo surowe sumienie, w którym zawarta jest zinternalizowana (psychologicznie nieprawdziwa) zasada, że agresywność, choćby w najmniejszym natężeniu jest nieakceptowalnym moralnym złem. Osoby takie już nawet złość (która jest emocją, na której opiera się agresja, choć sama agresją nie jest) przeżywają jako niewybaczalną przemoc; podobnie często nieświadomie karcą się za agresywne myśli czy fantazje, które nie są sprawczym zachowaniem, lecz tylko „zdarzeniem” w wewnętrznym świecie psychiki. A przecież zachowanie asertywne, aby było skuteczne, zwłaszcza w przypadku odmawiania, na minimalnej dawce złości bazować musi! Lękowi przed wyrzutami sumienia często może towarzyszyć wstyd, który dodatkowo stawianie granic utrudnia.
  • Lęk przed utratą kontroli agresji. To zjawisko, to mieszany wariant dwóch poprzednich lęków, a polega na obawie, że nasza złość, która w jakimś stopniu jest niezbędna, aby odmówić, wymknie się spod kontroli, że się „nakręcimy” i że dojdzie do „eksplozji” agresywnych czy przemocowych zachowań. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, jeśli ktoś w swojej biografii ma takie doświadczenie, owocujące przykrymi konsekwencjami.

 

Jak sobie z wymienionym rodzajami lęków radzić? Wszakże, jak już wspomniałem, powszechnie przyjmuje się, że asertywność to umiejętność nabyta – czy zatem można „nauczyć się” takich paraliżujących emocji nie mieć? Rzeczywiście, trening, warsztaty, jako oddziaływanie behawioralne mogą te lęki „przykryć” czy chociaż zmniejszyć – sprawny nawykowy automatyzm może nie dopuścić do ich ujawnienia się. Jest to na pewno skuteczny sposób. Można jednak pójść alternatywną drogą: spróbować poddawać konkretne „nieasertywne” sytuacje głębszej refleksji i uświadomiwszy sobie, że dany lęk nie pochodzi z realnej zewnętrznej rzeczywistości, z biegiem czasu, powtarzając taką „autoanalizę”, osiągnąć zadowalający poziom jakże potrzebnej dzisiaj asertywności. Rzecz jasna, w razie niepowodzenia rozwiązania można szukać w psychoterapii.

Sławomir Kulczyk
Sławomir Kulczyk

Psycholog i filozof (absolwent psychologii i filozofii Uniwersytetu Wrocławskiego), psychoterapeuta w trakcie certyfikacji w Krakowskim Centrum Psychodynamicznym. Pracuje w Dolnośląskim Centrum Zdrowia Psychicznego we Wrocławiu, w NZOZ Centrum Zdrowia Psychicznego AKMED we Wrocławiu, jest wykładowcą Uniwersytetu SWPS (zajęcia dydaktyczne z diagnozy psychologicznej), a także członkiem Stowarzyszenia Psychoedukacji i Terapii Evolutio (w ramach którego zajmuje się psychoterapią grupową i indywidualną); prowadzi prywatną praktykę psychoterapeutyczną.

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.




Nie przegap najświeższych informacji!

MEDIA SPOŁECZNOŚCIOWE