Start idealny

Ta chwila nieuchronnie musi nadejść. Takie jest po prostu życie. Dzwoni budzik… Jeszcze tylko nieśmiała próba odwleczenia tego momentu przez naciśnięcie opcji „drzemka”.  Co teraz? Oto przewodnik, jak nie dać się ponieść nerwom w dniu zawodów.

Żeby dobrze się ścigać, trzeba dobrze trenować. To prawidło znają adepci każdej dyscypliny. Przed startem trzeba się też dobrze wyspać. Doświadczeni zawodnicy wiedzą, że najbardziej cenne są minuty snu w przedostatnią noc przed startem. Jeśli możesz, to wrzuć na luz. Przeważnie starty są w niedzielę, a w piątek można trochę odpuścić. Jeśli już postanowiłeś bawić się w bieganie, to musisz być konsekwentny – żadnych remontów, przeprowadzek, kopania ogródka ani zakrapianych imprez. Konsekwencje możemy sobie z góry założyć.

Aptekarska logistyka biegów

Trzeba jednak do perfekcji opanować także logistykę zawodów. Logistyka jest trendy także wśród biegaczy. To modny termin, pod którym kryje się podstawa, że wszystko będzie OK. Doświadczenie uczy, że najlepiej być swoim własnym  logistykiem. Musisz mieć świadomość, że improwizacja ma bardzo krótkie nogi. Nawet jak raz w panice pożyczysz od kumpla agrafki do przypięcia numeru startowego, to w kolejnym biegu możesz zostać zdyskwalifikowany za nieprzypięty numer.

Znam specjalistów od „mokrej roboty” na treningach, którzy tryskają formą, ale zżera ich stres w dzień startu, gdy szukają w panice sprawdzonych w boju skarpetek lub odżywek. Albo co zrobić, gdy na starcie staniemy z pękiem kluczy od domu, bo akurat okazało się, że wśród publiczności nie ma nikogo znajomego? Możesz zaufać organizatorowi lub policjantowi. Musisz po prostu przewidzieć różne sytuacje. Pecha możesz mieć już w czasie biegu, gdy przyblokuje Cię zawodnik z iPodem. Masz prawie sto procent szans, że nie usłyszy, gdy prosisz go o przesunięcie się do prawej.

Ale spokojnie! Nie denerwuj się! Nie musisz się zapisywać na podyplomowe kursy logistyka biegów! Stworzyliśmy poradnik, aby szczęśliwie przeprowadzić Cię przez ten zawiły labirynt różnych nieszczęść i pechów aż do dnia zawodów, a następnie do mety. Nasze porady dotyczą czasu przed samym startem, a kończą się za linią mety i jeżeli zastosujesz się do nich, gwarantuję bezproblemowy, udany start  i zaliczenie kolejnej  „życiówki”.

Nim zabrzmią działa

Twój cel przed biegiem: dotrzeć na linię startu zrelaksowanym i być gotowym do biegu. Niby proste, ale jak to zrobić w praktyce?

Ułóż to sobie:

– Wieczorem przed biegiem, rozłóż sobie wszystkie potrzebne rzeczy na dodatkowym łóżku albo na podłodze – radzi Greg McMillan, trener biegaczy  z Flagstaff w Arizonie, USA. – Kiedy masz jeszcze pół dnia do startu, możesz ze spokojem pomyśleć o wszystkim, czego będziesz potrzebować w dniu zawodów.

Znany maratończyk Andrzej Krzyścin komplet startowy przygotowuje starannie. Przewiduje różne warianty pogodowe.

– Na szczęście nie boję się zimna, ale biegacz musi być przygotowany na wszystko – przypomina.

Znane porzekadło, funkcjonujące w światku biegaczy, mówi, że nie ma złej pogody, są tylko źle ubrani biegacze. Wiedzą o tym dobrze spece ze sportowych koncernów, oferując ciuchy na każdą okazję.

Zabierz mało rzeczy

Oszczędź sobie zamieszania po zawodach i stanie w kolejce po oddane do przechowalni rzeczy. Załóż stary t-shirt i stare spodnie dresowe na strój do zawodów, które będziesz mógł wyrzucić na starcie. Jeżeli jednak musisz oddać swój bagaż do przechowalni, nie wkładaj do torby nic, bez czego nie będziesz mógł przeżyć. – 99% rzeczy wraca do właściciela-biegacza, ale ten jeden procent zawsze ginie – mówi Dave mcGillivray, szef kultowego maratonu w Bostonie. Okazja czyni złodzieja, a cenny zegarek w torbie może wypatrzyć rentgen w oczach miłośnika cudzej własności.

bieg

Pokaż swój numer

Chociaż większość maratonów i dużych biegów posiada system chipowy, nie zwalnia to z obowiązku zawieszenia na koszulce numeru startowego. Powinien być on widoczny przez cały czas. Najlepiej przyczepić go agrafkami do koszulki w taki sposób, żeby nie powiewał na wietrze.

Nie wolno też obcinać, zginać numeru tak, że zniknie logo organizatora lub, nie daj Boże, logo sponsora.

Zabezpieczenia

Na zawody przyjedziesz zapewne samochodem. To najwygodniejsze. Znajdź jakieś bezpieczne miejsce, w którym mógłbyś umieścić swój klucz (nie: KLUCZE!), ale nie w miejscu, gdzie ktoś mógłby je znaleźć, jak np. we wlewie na benzynę, na oponie albo pod samochodem (brzmi znajomo?).

Jeżeli to możliwe, rozgrzewaj się, truchtając po trasie biegu, żeby wyczuć nawierzchnię. Możesz też wybrać do truchtania położony obok chodnik albo ścieżkę, ale nie trawę. Poranna rosa może przemoczyć ci buty i skarpetki. Uważaj, by nie wpaść pod samochód lub na innego biegacza. Może się to w najlepszym przypadku skończyć jedynie drobnymi potłuczeniami.

Nie wymachuj jak wiatrak ramionami na rozgrzewce. Możesz kogoś znokautować. Sam też uważają na „wiatraki” i „kopaczy”, wymachujących pod latarnią swoimi kończynami dolnymi.




Zajmij swoje poole position

Nie pojawiaj się na starcie jako pierwszy, gdyż zbyt długie oczekiwanie niepotrzebnie sprawi, że będziesz jeszcze bardziej poddenerwowany. Zamiast tego kontroluj „timing” i obserwuj ustawiający się tłum biegaczy, ale spoza linii startu. Dołącz na 5-10 minut przed startem. Wielu biegaczy preferuje strefy czasowe, w zależności od rekordów życiowych. Nie brakuje jednak takich, którzy wprost kochają „wypalić” pod kamerę, mieszając szyki nawet czarnoskórym zawodowcom. Jeżeli przewidujesz, że przebiegniesz maraton w czasie 3 godzin, nie ustawiaj się na pewno zaraz za Kenijczykami.

Jeżeli musisz jednak koniecznie przebrać się w jakiś estradowy kostium, upewnij się, że nie będzie on wystawał niejako poza twoje ciało, aby nie przeszkadzać jakimiś łopoczącymi frędzlami tudzież skrzydełkami innym biegaczom. Spodnie i koszula a’la Elvis Presley? Tak. Peleryna a’la Elvis? Biegający „look like Elvis” ubrani są w obcisłe stroje i adidasy, a nie w buty z krokodylej skóry. Poszaleć możesz na biegu sylwestrowym. Na innych imprezach nie rób „wiochy”. To nie ta konkurencja.

Poszli!

Kiedy już bieg się zaczął, jest mnóstwo rzeczy, o których trzeba pamiętać, niż tylko tym, aby przekładać jedną nogę za drugą. Twój umysł zacznie przetwarzać dziesiątki danych. Musisz mieć oczy szeroko otwarte i nasłuchiwać, co się wokół ciebie dzieje. Lepiej nie biegaj z mp3. Warto też posłuchać dopingujących kibiców.

Czas start!

– Nie włączaj zegarka wraz z sygnałem do startu – radzą doświadczeni maratończycy. Trudno się temu oprzeć, ale da nam to kiepski czas na finiszu, gdyż często przesunięcie się do linii startu zajmuje na dużych biegach nawet kilka minut. Fachowo nazywa się to czasem netto (rzeczywiste minięcie linii startu i mety) i czas brutto (od strzału startera). I pamiętaj! Obróć tarczę zegara do wnętrza dłoni, aby uniknąć przypadkowego naciśnięcia stopera. Włącz go, dopiero kiedy przekraczasz linię startu. Dzięki temu zsynchronizujemy nasz zegarek z czasem netto biegu.

Szukaj swojego miejsca

Kiedy już osiągniesz swoją  prędkość przelotową (po zmierzeniu 1. kilometra), spróbuj dostać trochę „światła” pomiędzy Tobą a innymi biegaczami. Zwykle są to dwa pełne kroki. W tłoku łatwo o wywrotkę i trudno o wejście w swój rytm. Będziesz musiał drobić. Nie biegnij jednak zbyt szybkim tempem przed siebie. Zapłacisz za to na kolejnych kilometrach.

Nie przepychaj się w biegu, wymijając jak szalony innych biegaczy, żeby tylko wyprzedzić na starcie jak najwięcej z nich. Zamiast tego, kiedy jest ciasno, biegnij wolnym truchtem, z łokciami ustawionymi szeroko, żeby nie stracić w przepychającym się tłumie równowagi. A już na pewno nie biegnij za facetem w opasce, który skrócił trasę, przeskoczył krawężnik i teraz biegnie sprintem. Przyjdzie kryska na Matyska!

picie wody

Pij na drugim punkcie odżywczym

Pierwszy punkt odżywczy na długich biegach zwykle przypomina stację metra w godzinie szczytu. Jeżeli nie jesteś bardzo spragniony, omiń ten punkt i biegnij dalej. Jeżeli nie chcesz poślizgnąć się na czyimś kubku albo rozlanej wodzie, omiń punkt od zewnętrznej. Warto na tę okazję mieć, w kieszonce spodenek, własne picie. Wystarczy 100 ml w zakręcanej, plastikowej  buteleczce po kefirze. Możesz ustawić „serwisanta”  za punktem odżywczym, który poda Ci picie.

Nie wyprzedzaj jak Kubica

Biegacze z mp3 zwykle nie zdają sobie sprawy, że ktoś się do nich zbliża i będzie próbował ich minąć.

– Na tłocznym biegu biegacze powinni mieć jakiś poziom świadomości otoczenia, a ludzie ze słuchawkami go nie mają – nie może zrozumieć melomanów biegaczy Phil Stewart, dyrektor 10 KM Run Credit Union Cherry Blossom w Waszyngtonie.

Dlatego na wielu prestiżowych biegach noszenie słuchawek jest zabronione. Jeżeli jednak na twoim biegu tak super nie jest, zaczekaj, aż prześpiewają refren, a następnie wrzaśnij – lewa (lub prawa) wolna! Potem szerokim łukiem wymiń Pana czy Panią iPod. Upewnij się jednak najpierw, że nikt nie próbuje w tym samym czasie wyminąć Cię. Karambol murowany!

Oko w oko z kamerą

Szukaj kamer telewizyjnych na biegu. Jeżeli uda Ci się zauważyć jakąś, wysforuj się na wolną przestrzeń i po prostu patrz w kamerę. Machanie ręką lub okrzyki sygnalizują desperację. Hmm… Może wtedy prędzej reporterzy zainteresują się Twoim przypadkiem? Pamiętaj, nie jesteś gwiazdą, ale biegaczem.

Zwalniaj, ale na boku

Jeżeli musisz zwolnić, rób to stopniowo i przesuwaj się do wewnętrznej strony trasy, tak aby nikomu nie torować drogi. Nigdy gwałtownie nie stawaj! Na Twoich plecach rozbije się tuzin innych biegaczy.

Pohamuj zbędny entuzjazm

Oczywiście, im bliżej końca biegu, tym bardziej „noga podaje”, a energia cię rozpiera. Już czujesz metę! Jednak przedwczesny entuzjazmu, szczególnie ten wyrażany wniebogłosy, odbiera niepotrzebnie energię.

– Widziałem kiedyś, jak moja żona na końcówce rozmawiała, machała do widzów, i posyłała pocałunki. Krzyknąłem – Oszczędź sobie! Nie posłuchała i nie ukończyła biegu z uśmiechem na ustach – opowiada Treier. Podobne doświadczenia mieli inni biegacze. Ci bardziej doświadczeni, nie chcą zapeszyć i kontrolują rywali aż poza linię mety.

Zamiast tego, kiedy jest ciasno, biegnij wolnym truchtem, z łokciami ustawionymi szeroko, żeby nie stracić w przepychającym się tłumie równowagi.

Przemysław Walewski
Przemysław Walewski

Maratończyk, dziennikarz prasowy i telewizyjny. Redaktor naczelny Portalu WSZYSTKOOBIEGANIU.PL. Był korespondentem wojennym. Publikuje m.in. w magazynach Runner's World i Tri Tour oraz prowadzi stałą kolumnę w Polska The Times Głos Wielkopolski. Szef Poland Running Academy (P.R.A.), która współpracuje ze szkołami biegowymi w USA i w Etiopii. W 2014 r. wywalczył srebrny medal w górskim maratonie w Etiopii w kategorii biegaczy poza Afryki (generalnie 10. miejsce). Wielokrotny mistrz, wicemistrz i brązowy medalista Polski w półmaratonie w tej kategorii. Mistrz Polski Drużyny Szpiku w Maratonie (2012). Członek Drużyny Szpiku. Przebiegł do tej pory ponad 130 tysięcy kilometrów.

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.




Nie przegap najświeższych informacji!

MEDIA SPOŁECZNOŚCIOWE