Czy zwierzęta mogą uchronić przed alergią?

Jeżeli kiedykolwiek zastanawiałeś się, czy adopcja psa lub kota jest dobrym pomysłem – pozwól, że rozwieję te wątpliwość. Doskonale zdaję sobie sprawę, iż w dzisiejszych czasach, gdy goni nas czas i ogrom pracy, nikt nie ma czasu na spacery z pupilem, który nie ukrywajmy – potrzebuje ich kilka razy dziennie. Decyzja o adopcji czy zakupie zwierzaka bezapelacyjnie musi być przemyślana. Zwierzę nie jest zabawką, też posiada uczucia, należy liczyć się z jego potrzebami, podobnie jak z potrzebami dzieci. Ale to nie jest tak, że w tej relacji tylko my ‘dajemy’. Od naszego pupila bardzo dużo możemy również otrzymać – i nie mam tu tylko na myśli bezinteresownej miłości, oddania i uwagi.

Badania wykazują, iż posiadanie zwierząt w domu nie tylko wzmacnia układ odpornościowy, ale również ogranicza częstotliwość występowania alergii u dzieci.

W badaniu “Lifetime dog and cat exposure and dog- and cat- specific sensitization at age 18 years” opublikowanym na łamach “Clinical and Experimental Allergy”, przeanalizowano 566 przypadków dzieci, które mieszkały pod jednym dachem ze zwierzętami domowymi. Gdy osiągnęły wiek pełnoletności (18 lat), zostały poddane badaniu krwi na obecność przeciwciał alergicznych.

Dzieci posiadające koty (już w pierwszym roku życia) w 48% przypadków rzadziej były podatne na alergie na kocią sierść.

Dzieci posiadające psy (również w pierwszym roku życia) były o 50% mniej narażone na ryzyko wrażliwości na psią sierść .




Jak to możliwe?

Zwierzak bawiący się na dworze jest głównym ‘nosicielem’ pożytecznych mikrobów do domu – często sterylnie prowadzonego, w którym każdy pamięta o myciu rąk przed posiłkiem oraz odkażaniu ich po skorzystaniu z toalety w miejscu publicznym. Nie wspominając o dokładnym szorowaniu blatów kuchennych środkiem dezynfekującym czy też kupowaniu tylko ślicznych i czystych warzyw, bez skrawka ziemi, nieładnej plamki na skórce czy wystającego z nich robaka.

Część mikrobów przyniesionych przez naszych pupili wdychamy wraz z powietrzem, w którym się unoszą, niektóre dostają się do naszego wnętrza przez pory skóry podczas głaskania psa czy kota. Te mikro ekspozycje, mimo iż wydają się być minimalne – przecież każdy z nas dba o higienę swojego pupila, wraz z upływającym czasem kumulują się ‘w nas’, tym samym zasilając szeregi pożądanych drobnoustrojów w naszych jelitach. Prowadząc tym samym do wzmocnienia naszej nabytej odporności.

Patrycja Łusiak
Patrycja Łusiak

Dietetyk, Psychodietetyk, Trener personalny, Instruktor Fitness ze zdrowym podejściem do diety. Zagorzała fanka stylu życia Paleo. Miłośniczka podróży i wielka pasjonatka dobrej literatury. Interesuje się psychologią motywacji, parazytologią oraz kosmetologią. Autorka bloga fitinaczej.blogspot.com

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.




Nie przegap najświeższych informacji!

MEDIA SPOŁECZNOŚCIOWE