10 zarzutów, jakie mamy do babć

Nie ma chyba bloga o tematyce parentingowej, na którym nie poruszano by tematu babci, która źle wychowuje nasze dzieci, która źle doradza, bo „przecież ona wie”; babci, która sprzeciwia się decyzjom rodziców i rozpieszcza wnuki… Oto 10 najczęstszych zarzutów, jakie wysnuwamy wobec naszych mam i babć naszych dzieci.

Zarzut nr 1: Babcia wie najlepiej, bo to „się zawsze sprawdzało”

Jeszcze zanim wnuk czy wnuczka przyjdzie na świat, babcia wie co dla niego czy dla niej będzie najlepsze. Bo niby dlaczego czapeczka do kąpieli, która sprawdzała się 30 lat temu, teraz nie miałaby się nadawać? Dziecko płacze? Trudno, trzeba wziąć na przetrzymanie, po pewnym czasie mu się znudzi. A jak karmisz naturalnie, to nawet nie patrz w stronę jajek czy pomidorów.

Otóż świat idzie do przodu, a ludzie są coraz bardziej świadomi w kwestii rodzicielstwa. Dzięki temu wiemy, że pewne zabiegi to tylko niepotrzebne zawracanie głowy. Jednak niektóre z nich mogą naprawdę zaszkodzić. Mało która babcia zdaje sobie sprawę z tego, że konsekwencje pewnych praktyk można zobaczyć dopiero po latach. Któraż z tych babć później uwierzy, że to właśnie pokłosie tego, co robiła?

Zarzut nr 2: Babcia zawsze wie, czy dziecku jest zimno czy ciepło

Klasyka gatunku. Wszędzie – a przede wszystkim na blogach rodzicielskich – przeczytamy, że babcie (ale też ciocie i obce starsze panie) wiedzą zawsze, czy dziecko jest odpowiednio ubrane, czy przypadkiem nie potrzebuje dodatkowego sweterka, bądź czapki.

Czasami wystarczy uświadomić babcię, że zimne rączki nie są wyznacznikiem tego, czy dziecku w tym momencie jest zimno. Chyba że po spacerze w chłodny dzień, będą bardzo zmarznięte. A to, czy dziecku jest ciepło czy zimno sprawdzamy na karku.




Zarzut nr 3: Babcia rozpieszcza wnuki

Oczywiście nie tak, jak nas nasze babcie rozpieszczały. Współczesna babcia zawsze robi to gorzej niż nasza. Bo poczęstuje cukierkiem czy ciastem dopiero co wyjętym z piekarnika. Bo pozwoli dłużej spać albo oglądać telewizję. Nie ściga do roboty czy nauki. No i czasem włoży do kieszeni drobne „na cukierki”. Czyli zupełnie nie przypomina naszych babć, prawda?

A teraz na poważnie: nie przesadzajmy. Babcie są od rozpieszczania i kropka. Pozwólmy im na to. One ugotują to, na co wnuk ma ochotę i będą całe tylko dla niego: rzucą wszystko – cokolwiek mogłyby rzucić – i zajmą się dzieckiem. Jeśli jednak są sfery, w których twoje dziecko nie może być rozpieszczane (np. jest na coś uczulone, albo nie może wieczorem oglądać bajek, bo ma intensywne sny, które nie pozwalają się mu wyspać), powiedz o tym wprost. I to bardzo kategorycznie. Dla porównania powiedz, że może mu dać więcej tego ciasta i nie musi iść tak wcześnie spać. Dzięki temu babcia zrozumie, że pewne zasady, których nie wolno łamać ustalone są dla dobra dziecka, ale także i otoczenia.

Zarzut nr 4: Babcia nie rozumie alergii

Nie. Według babć alergia to wymysł wielkich koncernów farmaceutycznych, które tworząc potrzebę, od razu mają na nią gotowy lek. Bo kiedyś nie było alergii. Tak jak i dysleksji. Wszyscy jesteśmy hipochondrykami. Według babci.

Tymczasem powietrze było inne, jedzenie było inne. Wszystko w zasadzie było inne, to i pewnych chorób czy dolegliwości nie było. Były inne, na które kiedyś nie było leków, a teraz są. Ale o tym, to babcia zdążyła zapomnieć.

Zarzut nr 5: Babcia zawsze ma swoje (szarlatańskie) metody (wprost ze średniowiecza)

Oczywiście wiadomo, że na przeziębienie mleko z czosnkiem i miodem działa. Syrop z cebuli też. Ale jednak babcie często wiedzą swoje i przy lekko podniesionej temperaturze antybiotyk jest dla nich absolutną koniecznością. Temperaturę 37,5 należy niezwłocznie zbić. A dziecku niech będzie cieplutko, niech nie wychodzi na zewnątrz, nawet kiedy to tylko lekkie przeziębienie.

A my tylko przewracamy oczami: Jak to antybiotyk? Jak to zbijać 37,5˚C? Jak to ciepełko i zero powietrza? Bo my, mamy, wiemy już, że na szczęście antybiotyku nie trzeba zawsze, że 37,5˚C to konieczna temperatura, by organizm pozbył się infekcji, a nawet przy przeziębieniu należy wyjść na chwilę z dzieckiem i wietrzyć w domu.

Zarzut nr 6: Babcia zawsze zrobi coś „nie w porę”

Częsty scenariusz: babcia przychodzi w odwiedziny w porze kolacji i wręcza dziecku czekoladę, albo lepiej: jajko niespodziankę. Nie ma już najmniejszych szans, że dziecko zje kolację ani teraz, ani później. A babcia puści oko i powie: „Ten jeden raz mu nie zaszkodzi”. Już my potem wiemy, jak wygląda ten jeden raz…

Zarzut nr 7: Babcia i jej „ … ale zrobisz jak uważasz”

Babcie lubią coś doradzić czy zasugerować, ale jeśli widzą opór i zdecydowany sprzeciw, wycofują się i – oczywiście – nie są obrażone. Po prostu my, wyrodne matki, nie doceniamy woli korzystania z bogactwa babcinego doświadczenia. Skąd my to znamy: „Ja bym zrobiła to i to. Ale oczywiście zrobisz, jak uważasz”. A jak zrobisz, jak uważasz, to – nie oszukujmy się – zostanie nam to wypomniane.

Zarzut nr 8: Babcia robi wszystko w dobrej wierze

No, bo przecież kto by chciał krzywdy dziecka, prawda? Ona w dobrej wierze wkłada dziecku rękawiczki, kiedy na dworze jest 16˚C i lekką (no przecież!) czapeczkę, chociaż sama wybiera się w krótkim rękawku. Bo naprawdę miała dobre intencje. I to jest najgorsze. Prościej byłoby krzyknąć ze złością, żeby pozwoliła jeszcze dziecku oglądać bajki przez kolejne pół godziny. Ale jak to zrobić, kiedy słyszymy: „ona mnie tak ślicznie prosiła i była grzeczna, więc w nagrodę jej pozwoliłam”.




Zarzut nr 9: Babcia na wszelkie decyzje rodziców reaguje: „Ale przesadzacie!”

Rodzice życzą sobie, by dziecko pół godziny przed spaniem wyciszyło się przy książeczce, puzzlach czy spokojnym rysowaniu, bo wtedy lepiej zasypia. Oczywiście, że według babci, „to są jakieś cyrki”. A co, jeśli po 18 dziecko nie je słodyczy? Wtedy babcia dołoży do tego przewracanie oczami. Niechby usłyszała, że dziecko nie pija herbaty czarnej, tylko te owocowe, bo teina mu nie jest potrzebna – z pewnością powie, że „no, doprawdy przesadzacie!”

Zarzut nr 10: Babcia potrafi się wtrącić w życie nieswoich wnuków

Babcie często, chociaż rodzice nie są tego świadomi, stają się czasem tymi starszymi paniami z przystanków, które chętnie udzielają darmowych porad młodym mamom. Albo głośno komentują – niby w rozmowie z koleżanką – zachowanie, ubiór czy fryzurę mamy, czy jej dziecko, które to albo jest za cienko ubrane, albo nie ma czapki, albo zakatarzone wyciągane jest na zewnątrz przez egoistkę matkę, której nie stać na poświęcenie jednego dnia i przesiedzenie go w domu z dzieckiem.

Tak, współczesne mamy sporo zarzucają swoim mamom, babciom ich dzieci. Po części mają rację, a po części … czasem przesadzają. Babcie to inne pokolenie, które żyło w innych czasach, kiedy obowiązywały inne standardy. Czasem nie zdają sobie z tego sprawy, bo nie chcą przyznać, że mają już tyle lat, iż świat mógł się zmienić. A świat zmienia się coraz szybciej. Sami rodzice niejednokrotnie przyznają, że przy pierwszym dziecku, dwa lata wstecz, były inne standardy dotyczące żywienia, a teraz są znów inne. Z tym trzeba się pogodzić. A jeśli szczera rozmowa z babcią na ten temat nie pomoże, trzeba będzie się z tym jakoś pogodzić, minimalizując szkody.

Bo… czy to pierwszy raz w życiu rodzica?

Obywatelka Matka
Obywatelka Matka

Obywatelka Matka. Zakochana w swoich dzieciach i mężu. Kocha dobrą muzykę, książkę i kawę. Jednocześnie. Z wykształcenia historyk, z zamiłowania muzyk i amatorka dobrej kuchni.

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.




Nie przegap najświeższych informacji!

MEDIA SPOŁECZNOŚCIOWE